NASZA WIELKA PRZYGODA Z WOLONTARIATEM GRUPOWYM - PERU 2017

« Wróć
peru_uczestnicy-wyprawy-travel-with-mission-wspolnie-z-dziecmi.jpg
20 Wrzesień 2017

NASZA WIELKA PRZYGODA Z WOLONTARIATEM GRUPOWYM - PERU 2017

2

Pierwsze zdjęcie: Uczestnicy wyprawy Travel with Mission wspólnie z dziećmi w szkole podstawowej w Chumbao w Andahuayas, Peru

 

Czas mija niezwykle szybko. Wydaje się, że dopiero co rozpakowywaliśmy plecaki po powrocie z Nepalu, a tymczasem mamy za sobą już drugą wyprawę „Travel With Mission”– tym razem do Peru.  Poprzedni organizowany przez nas wolontariat do Nepalu był tak udany, że skłonił wszystkie uczestniczki do ponownego wyjazdu ;), a Monika, uczestniczka obu wypraw pierwszy wolontariat określiła jako „magiczne i niezapomniane wydarzenie”.

Ale po kolei. Nasza przygoda z wolontariatem w Peru zaczęła się 3 czerwca 2017 roku, kiedy to grupa 11 osób postanowiła spędzić wakacje łącząc zwiedzanie z wolontariatem…

O wolontariacie

Co może skłonić kogoś do pracy podczas wakacji, w dodatku za darmo? Według Agnieszki, kolejnej uczestniczki zeszłorocznego przedsięwzięcia „trzeba mieć trochę szaleństwa w głowie, dobroci w sercu i duszę otwartą na spotkanie z innymi”. Być może to jest właśnie ta formuła, która pcha ludzi w kierunku takich projektów. Z pewnością przedsięwzięcie to było dla lokalnej ludności niezwykle ważne, ponieważ dotyczyło poprawy jakości nauki ich dzieci. Nasze zadanie polegało na odświeżeniu wyglądu szkoły w miejscowości Chumbao w regionie Andahuaylas, a sama praca wolontariacka była koordynowana przez peruwiańską organizację ONG – ADSC Peru.  

Mototaxi, czyli nasz transport do szkoły, w której „pracowaliśmy” w ramach naszego wolontariatu

Mototaxi, czyli nasz transport do szkoły, w której „pracowaliśmy” w ramach naszego wolontariatu

Ekipa naszych wolontariuszy podczas przerwy od prac pozuje do zdjęcia z kadrą nauczycielską i zaprzyjaźnioną organizacją ADSC Peru, szkoła „Los Angeles w Chumbao, Andahuaylas, Peru

Ekipa naszych wolontariuszy podczas przerwy od prac pozuje do zdjęcia z kadrą nauczycielską i zaprzyjaźnioną organizacją ADSC Peru, szkoła „Los Angeles w Chumbao, Andahuaylas, Peru

Szkoła „Los Angeles” w Chumbao w regionie Andahuaylas, gdzie ekipa Travel with Mission pracowała w ramach wolontariatu w czerwcu 2017

Szkoła „Los Angeles” w Chumbao w regionie Andahuaylas, gdzie ekipa Travel with Mission pracowała w ramach wolontariatu w czerwcu 2017

Rodzice dzieci ze szkoły pomagają naszemu wolontariuszowi, który przygotowuje mury do pomalowania, Andahuaylas, czerwiec 2017

Rodzice dzieci ze szkoły pomagają naszemu wolontariuszowi, który przygotowuje mury do pomalowania, Andahuaylas, czerwiec 2017

Pomimo prażącego słońca praca wolontariuszy nabierają tempa i już wkrótce otoczenie szkoły będzie znacznie ładniejsze

Pomimo prażącego słońca praca wolontariuszy nabierają tempa i już wkrótce otoczenie szkoły będzie znacznie ładniejsze

A tutaj ściana już na wykończeniu. Jedna z uczestniczek wyprawy nadaje ostatnie szlify naszemu „muralowi”. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zostawić po sobie taką pamiątkę!

A tutaj ściana już na wykończeniu. Jedna z uczestniczek wyprawy nadaje ostatnie szlify naszemu „muralowi”. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zostawić po sobie taką pamiątkę!

„Stołówka” w szkole w Chumbao/Andahyuaylas, jeszcze przed naszymi pracami

„Stołówka” w szkole w Chumbao/Andahyuaylas, jeszcze przed naszymi pracami

„Stołówka” w szkole w Chumbao, Andahuaylas, gdzie wolontariusze wspólnie z dziećmi szlifują i malują drewniane stoły i ławki

„Stołówka” w szkole w Chumbao, Andahuaylas, gdzie wolontariusze wspólnie z dziećmi szlifują i malują drewniane stoły i ławki

Mury dziedzińca wewnętrznego też rozjaśniały po malowaniu naszych wolontariuszy ;)

Mieszkańcy miejscowości, gdzie odbywał się wolontariat pokazali, jakie to dla nich ważne wydarzenie. Monika wspomina, że nie spodziewała się oficjalnego przyjęcia grupy wolontariuszy przez lokalne władze.

„Wielki ukłon dla Pana Burmistrza, że pozwolił nam pracować na swoim terenie oraz za to że przyjechał się z nami przywitać i zjeść wspólne śniadanie. Szczególne podziękowania dla Dyrektora i Sonii za zorganizowanie dla nas pokazów: tańca, śpiewu i występów dzieci. To było bardzo miłe. Dzieciaki były fantastyczne, ciekawskie i otwarte”.








Mury dziedzińca wewnętrznego też rozjaśniały po malowaniu naszych wolontariuszy ;)

Dzieci w szkole w Chumbao/Andahuaylas podczas występów na powitanie naszej grupy wolontariuszy

Dzieci w szkole w Chumbao/Andahuaylas podczas występów na powitanie naszej grupy wolontariuszy

Nawet 3-latki przygotowały dla nas powitalny występ ;) Bez wątpienia dzieciaki nas oczarowały swoim zaangażowaniem, i widać było, że nie tylko dla nas było to duże przeżycie!

Nawet 3-latki przygotowały dla nas powitalny występ ;) Bez wątpienia dzieciaki nas oczarowały swoim zaangażowaniem, i widać było, że nie tylko dla nas było to duże przeżycie!

Z kolei dla Agnieszki największym zaskoczeniem całego wyjazdu była sama praca w Andahuaylas i spotkanie z lokalną społecznością, czyli z dziećmi i ich rodzicami:

„Byliśmy dla siebie nawzajem wielką zagadką i patrzyliśmy z ogromną ciekawością, a potem - jak to najczęściej się w życiu zdarza - okazało się, że wszyscy jednak jesteśmy tacy sami :) . Ale tak bardziej już na serio, zaskoczyło mnie ogromne zaangażowanie rodziców, którzy razem z dzieciakami przyszli na przygotowane przez nas zajęcia, brali udział w pracach porządkowych, a na koniec zaproponowali rywalizację sportową, czyli zawody w przeciąganie liny w zespołach ‘matki’ kontra ‘wlontariuszki’, którą te ostatnie, czyli my, przegrałyśmy z kretesem :) 

Żeńska część naszej wyprawy podczas jednej z konkurencji organizowanej przez nas Olimpiady Sportowej Chumbao – tu kontra peruwiańskie matki

Żeńska część naszej wyprawy podczas jednej z konkurencji organizowanej przez nas Olimpiady Sportowej Chumbao – tu kontra peruwiańskie matki

Peruwiańskie matki w konkurencji przeciągania liny nie dały nam szans, walka trwała najwyżej minutę!

Peruwiańskie matki w konkurencji przeciągania liny nie dały nam szans, walka trwała najwyżej minutę!

Nasze wolontariuszki dostały od Peruwiańczyków lokalne spódnice i zostały zaproszone do wspólnego tradycyjnego tańca:) Humory wszystkim dopisywały!

Nasze wolontariuszki dostały od Peruwiańczyków lokalne spódnice i zostały zaproszone do wspólnego tradycyjnego tańca:) Humory wszystkim dopisywały!


Jak widać, wolontariat to znacznie więcej niż sama praca. Monika do swoich najmilszych wspomnień związanych z całą wyprawą zalicza właśnie zabawy z dziećmi oraz ich otwartość, ciekawość, ufność i chęć poznania świata. 

Olimpiada Chumbao, czyli gry i zabawy zorganizowane przez wolontariuszy dla dzieci, nauczycieli oraz rodziców

Olimpiada Chumbao, czyli gry i zabawy zorganizowane przez wolontariuszy dla dzieci, nauczycieli oraz rodziców

Piłka nożna łączy ludzi na całym świecie ;) Tutaj nasi wolontariusze w grze z dziećmi

Piłka nożna łączy ludzi na całym świecie ;) Tutaj nasi wolontariusze w grze z dziećmi

"Naszej pracy, na pewno nie można uznać za ciężką – po prostu świetnie się bawiliśmy, a olbrzymią satysfakcję daje fakt, że zainspirowaliśmy rodziców do dalszego działania” – dopowiada Monika.

Odkrywamy Peru

Mimo, że praca wolontariacka zaprzątnęła serca i umysły naszych uczestników, wyprawa do Peru była zaplanowana tak, aby starczyło czasu również na zwiedzanie tego niezwykłego kraju. Program wyjazdu zakładał odwiedziny w stolicy Peru, Limie, zwiedzanie Cusco oraz kolorowego rynku w Pisac, a także odwiedziny w Ollantaytambo – malowniczym mieście z ulicami wybrukowanymi kamieniem i zachowaną architekturą Inków.

W ramach odkrywania Peru przewidziane było również podążanie szlakiem Inków i przeprawa przez las w chmurach, zwiedzanie Zaginionego Miasta i Machu Picchu. Nasza grupa miała okazję zobaczyć zarówno miasto, jak i tajemnicze linie wykonane na pustyni w Nasca. Pobyt w Peru zakończony był wizytą na wyspach Ballestas, gdzie ekipa z Polski podziwiała największe naturalne sanktuarium dla tysięcy ptaków, również lwów morskich i fok, a przy odrobinie szczęścia można też było dojrzeć delfiny.

Na malowniczym targu w Pisac można kupić barwne rękodzieła

Na malowniczym targu w Pisac można kupić barwne rękodzieła

Linie Nazca widoczne z lotu Cessną, Nazca

Linie Nazca widoczne z lotu Cessną, Nazca

Co jednak najbardziej spodobało się naszym podróżnikom?

Dla Moniki było to trekking oraz spacery, w trakcie których można było podziwiać egzotyczną przyrodę Peru, jednocześnie napawając się starożytną kulturą:

„Spacer Inca Trail w pełni spełnił moje oczekiwania: były góry, ruiny Inkaskich miast, wodospad oraz storczyki :) Do tego wszystkiego mieliśmy przewodników, którzy z prawdziwą pasją opowiadali o przyrodzie i historii mijanych miejsc. Kilkugodzinny spacer zakończyliśmy w Machu Picchu. Czego chcieć więcej? :)”

Zespół wolontariuszy Travel With Mission pozuje do zdjęcia w trakcie zwiedzania Machu Picchu :)

Zespół wolontariuszy Travel With Mission pozuje do zdjęcia w trakcie zwiedzania Machu Picchu :)

Wyspy Ballestas, czyli tzw. Małe Gallapagos – królestwo m.in. ptaków, fok, pingwinów

Wyspy Ballestas, czyli tzw. Małe Gallapagos – królestwo m.in. ptaków, fok, pingwinów

Wyspy Ballestas z widoczną „ptasią autostradą”

Wyspy Ballestas z widoczną „ptasią autostradą”

Peruwiańczycy przygotowują swoje układy taneczne przed zbliżającym się świętem na wszystkich większych placach, tu Plaza Mayor w Cusco

Peruwiańczycy przygotowują swoje układy taneczne przed zbliżającym się świętem na wszystkich większych placach, tu Plaza Mayor w Cusco


Agnieszka do swoich ulubionych chwil w Peru zalicza doświadczenie z peruwiańską przyrodą, ale nie tylko:

 „Niesamowite wrażenie wywarły na mnie pelikany szybujące tuż obok motorówki, którą płynęliśmy na wyspy Ballestas – trochę się ścigały, trochę patrzyły z ciekawością. Były tak blisko, że wyraźnie widać było ich oczy, pióra na głowach i lotki na skrzydłach. Jako miłośniczka kawy doceniłam i chłonęłam moment picia filiżanki kawy z widokiem na Plaza Mayor w Cuzco :) - wspaniałe przeżycie.”

Największa przygoda?

Wybierając się do Peru postępowaliśmy oczywiście według starannie opracowanego planu, jednak nie każde doświadczenia można, a nawet warto zaplanować. Uczestnicy naszej wyprawy przeżyli również swoje momenty zaskoczenia. Dla Moniki było to zjawisko trzęsienia ziemi.

„Wiedzieliśmy o tym, że w Peru trzęsie się ziemia i wszyscy moi znajomi, którzy słyszeli dokąd się wybieram powtarzali, że mam na siebie uważać. Teraz już wiem, jak to jest kiedy ziemia drży. Na początku jednak nie byłam pewna, czy to nowe dla mnie zjawisko to już trzęsienie ziemi, czy dopiero za moment coś się wydarzy. Szczęśliwie skończyło się tylko na tym. Doświadczenie było na tyle delikatne, że niektórzy współuczestnicy nawet go nie odczuli.”

Z kolei Agnieszka, która była w Peru nie pierwszy raz, podczas tej wyprawy skupiła się na tych bardziej nieoczywistych urokach tego kraju. Opowiada nam tak:

„Największe wrażenie wywarła na mnie wędrówka ścieżką Inków, festiwal czyli całonocne tańce w miasteczku Ollantaytambo w Świętej Dolinie oraz Andahuaylas, gdzie pracowałyśmy w ramach wolontariatu. Jak zwykle znalazłam się pod urokiem Paracas i morskiego Parku Narodowego oraz Cuzco – mojego ulubionego miasta w Ameryce Południowej.”

Święto patrona Choquekillka w Ollantaytambo

Święto patrona Choquekillka w Ollantaytambo

Kontynuacja fiesty w Ollantaytambo o świcie

Kontynuacja fiesty w Ollantaytambo o świcie

Mieliśmy ogromne szczęście, że termin naszego wyjazdu pokrył się z terminem święta w Ollantaytambo, ponieważ mieliśmy okazję zobaczyć w jak huczny sposób rdzenni Peruwiańczycy celebrują kolorowe święto swojego patrona - Choquekillka. Tańcom i śpiewom nie było końca, do tego stopnia, że następnego dnia rano wyruszając przed godziną 6 rano na pociąg na trasę Inków spotkaliśmy …bawiące się dalej osoby;)  

Jacy są Peruwiańczycy?

Mamy „naszych” dzieci ze szkoły w Chumbao przyglądają się występom swoich dzieci

Mamy „naszych” dzieci ze szkoły w Chumbao przyglądają się występom swoich dzieci


Od naszych uczestników dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy Peru, w zależności od społeczności, są albo wycofani albo bardzo otwarci. Jednak jedna cecha łączyła ich wszystkich - ciekawość. Monika wspomina, że w każdym mieście, w którym pojawiała się ekipa Travel With Mission miejscowi zawsze pytali skąd pochodzi:

„Kiedyś na odpowiedź, że z Polski skojarzenie było prawie natychmiastowe: Jan Paweł II, a teraz na myśl przychodzi im Robert Lewandowski :) Jak to czasy się zmieniają :)” 

 

Nasi wolontariusze zwrócili również uwagę na kulturę Peruwiańczyków codziennie żywą na ulicach - kolorowe spódnice, kapelusze i chusty to stałe elementy garderoby mieszkańców Peru. Widok tradycji kultywowanej tak powszechnie w Peru był bardzo krzepiący, zwłaszcza, że Polsce mamy okazję podziwiać nasze stroje ludowe raczej tylko przy specjalnych okazjach.

Jacy jeszcze są mieszkańcy Peru? Jedna z uczestniczek wyprawy zaobserwowała, że Peruwiańczycy mają jedną szczególną cechę, która ich wyróżnia: "za chwilę" to dla nich pojęcie bardzo względne i ta chwila potrafiła trwać i trwać. Nigdzie się nie spieszą, zawsze mają czas, co jest dość uderzające dla nas, osób żyjących w ciągłym niedoczasie, których motto życiowe brzmi „szybciej, szybciej”.

Kulinarne oblicza wyprawy

Wycieczka w takie miejsca jak Peru przysparza wielu okazji do tego, aby spróbować nowych potraw. A jakie kulinarne niespodzianki spotkały naszych uczestników?

Monika tak opowiada o swoich doświadczeniach w tym temacie:

Cały czas czekałam na okazję do skosztowania cuy*:) Pierwszy kęs muszę przyznać, że był niepowodzeniem. Nie tak ten smak sobie wyobrażałam. Jednak kilka dni później w przydrożnej budce miałam możliwość spróbowania cuy z grilla, i tym razem potrawa była bardzo smaczna. Jako anegdotę opowiem, że moja koleżanka z pracy do dziś nie może uwierzyć, że odważyłam się tego dania spróbować.  Z innych ciekawostek, to nie zdawałam sobie sprawy, że ziemniaki można podawać z ryżem i makaronem na jednym talerzu.”

Agnieszka również odnalazła coś dla siebie w smakach Peru:

Uważam, że jedzenie w Peru jest po prostu doskonałe. Niestety nie zawsze mieliśmy możliwość tego doświadczać, ale cudowne guacamole, które miałam okazję próbować, do dziś przywołuje uśmiech na mojej twarzy.”

Niespodzianki

Suszone ziemniaki na targu lokalnym w Andahyaylas

Suszone ziemniaki na targu lokalnym w Andahyaylas


Trzeba przyznać, że parę razy Peru nas zaskoczyło. Na przykład, czy wiedzieliście, że występuje tam kilka tysięcy odmian ziemniaka? A co więcej, na lokalnym targu można też kupić…suszone ziemniaki;) Dopytaliśmy o sposób ich przyrządzenia i dowiedzieliśmy się, że należy je moczyć przez 2 tygodnie w wodzie przed spożyciem.

Jeśli Wy również jesteście tym faktem zdziwieni, to wiedzcie, że nie jesteście jedyni. Dla Moniki to była również nowa informacja:

„To niewiarygodne, że pospolity ziemniak może mieć tyle smaków, barw i kształtów! Podobnie z resztą rzecz się ma w przypadku kukurydzy, która występuje w mnogości odcieni i wielkości.”

Barwne i słodkie granaty na targu w Andahuaylas

Barwne i słodkie granaty na targu w Andahuaylas

Warzywa i owoce na lokalnym targu w Andahuaylas, Peru

Warzywa i owoce na lokalnym targu w Andahuaylas, Peru

Jednak nie tylko warzywa, bo również owoce były zaskoczeniem. Monika kontynuuje:

„Co do owoców, to jest to temat, który ciężko będzie opisać. Smak znanych nam dobrze z polskich marketów owoców jak avocado, banan, granat, mango, czy ananas jest nie do porównania ze smakiem tych samych gatunków, tyle że pochodzących z Peru i tam dojrzewających. Soczystość, słodycz oraz aromat nadawał im zupełnie nowego wymiaru, a smaki były wręcz nie do poznania z tymi, które znamy z Polski.”

 

Dla Agnieszki natomiast niespodziankę stanowiła pogoda:

„Najbardziej zaskoczyły mnie różnice temperatur. W nocy notowaliśmy tylko 2-6 stopni, za to w ciągu dnia temperatura sięgała nawet 26 stopni. W nocy zakładaliśmy na siebie najcieplejsze ubrania (niektórzy nawet wszystko co mieli ze sobą), tylko po to, by sukcesywnie w ciągu dnia pozbywać się kolejnych warstw, finalnie pozostając już tylko w podkoszulkach i szortach. Mimo to nikt z nas nie nabawił się nawet kataru :)”

Podsumowując…

Nasz wolontariat w Peru zdecydowanie można zaliczyć do udanych. Już na sam koniec spytaliśmy uczestników wyprawy o to, co by doradzili osobie, która jeszcze zastanawia się nad wyjazdem. Monika mówi tak:

Nie ma czego się obawiać. Będę to zawsze powtarzać. Lęk pozwala nam zachować czujność, która jest potrzebna, natomiast strach paraliżuje i jego akurat nie należy zabierać do plecaka. Warto za to słuchać doświadczonych przewodników - Agnieszka wielki ukłon w Twoją stronę! Mieliśmy informację jak się przygotować, a na każde pytanie dostaliśmy rzetelną odpowiedź.”

Agnieszka dodaje: „Jako organizator, nie miałam złych obaw - Peru jest tak piękne, że zachwyci każdego! Byłam pewna, że wszyscy będą zadowoleni z wyprawy. Wolontariat naprawdę daje niezwykłą możliwość, poznania kraju i ludzi, od strony zupełnie niedostępnej zwykłym turystom.”

Dla nas jako organizatorów to największa radość i nagroda usłyszeć takie słowa! A skrzydeł dostaliśmy, gdy na pytanie, czy uczestniczka zamierza powtórzyć to doświadczenie, usłyszeliśmy „oczywiście, w każdym czasie i w każdą stronę świata nawet na księżyc, byle z Wami :)”

Bardzo dziękujemy za te miłe słowa oraz wszystkim członkom grupy za wspaniałe doświadczenie, pomoc i wspólnie spędzony czas. Jeśli macie pytania na temat tej wyprawy lub kolejnych wolontariatów zagranicznych – to sprawdzajcie TUTAJ. Rezerwujcie już swoje miejsce!

A poniżej jeszcze linki do materiałów, które mogą być przydatne:

Peru - wprowadzenie

Mamy nadzieję, że do zobaczenia gdzieś na drodze!!

*cuy – przysmak kuchni peruwiańskiej z okolicy Cuzco, czyli świnki morskie

Nasza ekipa i Machu Picchu;)

Nasza ekipa i Machu Picchu;)



Komentarze